Musisz zaakceptować ewentualność, że
Bóg nie lubi cię, nigdy cię nie chciał i prawdopodobnie cię
nienawidzi.
Oto może życie mijając z każdą
kolejną minutą. -myślał Draco, patrząc na prowadzącego lekcję
Snape'a. Każdy dzień tak samo, wstaje, idę na śniadanie, potem na
lekcje, wracam, jem obiad, odrabiam lekcje, kolacja, spać. Spanie,
kocham ten stan, gdy nie ma mnie dla nikogo. Nikt nie wie, o czym
śnię, wszystko jest tylko w mojej głowie. Każdego wieczoru
umierałem i rodziłem się na nowo. Wskrzeszano mnie.
Przeleciałem wzrokiem po klasie,
zauważając uwieszoną na Potterze Wasleyównę. Zdenerwowany,
szybko wyrwałem kartkę, i składając z niej ptaka, wysłałem go,
aby podleciał do głowy Pottera i zaczął w nią niemiłosiernie
dziobać. Biedny chłopaczek po nieudolnej próbie schwycenia mojego prezentu, musiał schować głowę pod kaptur. Pieprzona Ruda Wiewióra
złapała papierowego ptaka, zgniotła i cisnęła nim na moją
ławkę. Jedyne co mogłem w tej sytuacji zrobić, to spojrzeć na
nią z moim ulubionym kpiącym uśmiechem, i kilka razy cmoknąć w
jej stronę.
Jak mogłem współzawodniczyć o
względy Pottera? Osoby, która mnie nienawidzi?
Jestem Wściekłym, Rozjuszonym Poczuciem Odtrącenia Joego. Lubiłem tak o sobie mówić, od kiedy obejrzałem film Fight club. Mugole czasem naprawdę umieją zrobić coś dobrego. Czasem.
Jestem Wściekłym, Rozjuszonym Poczuciem Odtrącenia Joego. Lubiłem tak o sobie mówić, od kiedy obejrzałem film Fight club. Mugole czasem naprawdę umieją zrobić coś dobrego. Czasem.
Ponieważ nie mogę sięgnąć dna, nie
mogę zostać ocalony. Dnem jest przestanie być Malfoyem, ocaleniem
jest... Potter. Jesteśmy zupełnie inni, pod każdym względem. Nie
mogę przestać być sobą, aby być kimś podobnym do niego.
-Pan Potter! Dziś bez obstawy?-
zaśmiałem się widząc go samego na pustym korytarzu. Co on tu robi
o tej porze? -zastanawiałem się.
-Odczep się Malfoy. Musisz mnie
denerwować? Czy naprawdę chcesz, żebym znowu sprał tę twoją
buźkę?!- krzyknął wyzywająco
-Ja po prostu nie chcę umrzeć bez
kilku blizn. - wysiliłem sie na jak najmilszy ton
-Spierdalaj.- Harry odwrócił się i
odszedł
Ech, ideał trwa tylko przez moment. Więcej nie można od niego wymagać.- powiedziałem do siebie.Postanowiłem jednak spierdolić sprawę do końca, i poszedłem za Złotym Chłopcem.
Ech, ideał trwa tylko przez moment. Więcej nie można od niego wymagać.- powiedziałem do siebie.Postanowiłem jednak spierdolić sprawę do końca, i poszedłem za Złotym Chłopcem.
Obserwowałem jak siedzi nad stawem, i
przez godzinę bez słowa wpatruje się w wodę. Potem wstaje,
otrzepuje się, i wraca do swojego dormitorium. Od tamtej pory robiłem
to codziennie. Siedziałem ukryty za drzewem i obserwowałem Harrego.
Mogłem do woli napatrzeć się na jego twarz. I co najdziwniejsze,
siedziałem tam ze świadomością, że tylko Ja widzę TĄ stronę
chłopaka. Normalnie się tak nie zachowuje, jest królem. A tutaj?
Jakby chciał się ukryć, zostać tutaj na zawsze. W szkole zawsze
widać, że o czymś myśli. Tutaj, jego twarz oblewa błogi spokój.
Pewnej nocy, gdy jak zwykle go
obserwowałem. Odezwał się, po raz pierwszy.
-Może powiesz w końcu, czego chcesz,
zamiast bezczynnie się patrzeć?- dopiero po chwili zorientowałem
się, że mówi do mnie. Pierwszy raz w życiu, naprawdę nie
wiedziałem co mam powiedzieć. Zostałem zdemaskowany.
Wyszedłem zza drzewa, i usiadłem obok
niego, bez słowa zacząłem wpatrywać się w wodę.
Tak mijały nam kolejne noce. Nie
rozmawialiśmy ze sobą, za dnia dalej się nienawidziliśmy. Po
około dwóch tygodniach zorientowałem się, co znaczyło moje
zachowanie względem chłopaka. Oczywiście, sam uważałem się za
100% geja, ale Potter?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz