czwartek, 18 lipca 2013

Walcz, jakbyś nigdy nie przegrał. cz3/3

Żadna sprawa nie jest przegrana, dopóki choć jeden głupek o nią walczy.


-Pieprzony pedał! - słyszałem z oddali na korytarzu głos Blaise'a. Szybko zacząłem biec w tamtym kierunku, im bliżej byłem, tym więcej ludzi musiałem potrącić, żeby dotrzeć na miejsce. ''Niezłe widowisko się zebrało" pomyślałem. Gdy przedarłem się przez ostatnie osoby, i zobaczyłem Blaise'a bijącego Harrego, który kulił sie na podłodze, w pierwszym momencie stanąłem jak słup soli, i nie wiedziałem co robić. Przyjaciół Harrego trzymali inni Ślizgoni.
-Śmieć! Wypierdalaj do swoich kochanych mugoli!- krzyczał Blaise i coraz mocniej bił Harrego. Po chwili pozbierałem się, i przypominając sobie obietnicę, daną chłopakowi, rzuciłem się na Blaise'a, który nie wiedział co się dzieje. Ostatecznie wyciągnąłem różdżkę.
-Drętwota!- zaczarowałem Blaise'a i rzuciłem się by pomóc Harremu. Nikt nawet się nie ruszył, aby mi pomóc. Pewnie byli zbyt zdziwieni. Przewiesiłem więc rękę Harrego sobie przez ramię, i udałem się do Pani Pomfrey.
Harry dostał leki uspokajające, i usypiające, przez które przespał trzy dni. Pani Pomfrey powiedziała, że to konieczne, ponieważ doznał obrażeń wewnętrznych. Pani Pomfrey zlitowała się nade mną, i zwolniła mnie z lekcji na te trzy dni, mówiąc innym nauczycielom, że Ja również odniosłem obrażenia, i muszę odpocząć. Nie była to do końca prawda, jednak błagałem ją o to, przez całe popołudnie, aż w końcu uległa. Byłem pierwszą osobą, którą Harry zobaczył po przebudzeniu. Ucieszyłem się jak dziecko.

Z nadmiaru emocji, zapomniałem się co Ja w ogóle robię. Rzuciłem się na ukochanego przytulając go z całej siły. Pocałowałem go. Przez przypadek, przysięgam! Skorzystałem z okazji, póki chłopak był jeszcze w szoku i nie mógł nic powiedzieć, wiec odwróciłem się do drzwi z zamiarem wyjścia z sali, jednak w drzwiach zobaczyłem Super Trójcę. Czyli Granger i dwójkę Wasleyów. Szlag, nie mieli kiedy przyjść, prawda? Dlaczego zawsze tak jest!?
Ruda wiewióra podbiegła do mnie, spróbowała mnie uderzyć, jednak zatrzymałem jej rękę (wystarczy mi już, że pozwalam bić się Harremu), jednak Pieprzona Ruda Wiewióra kopnęła mnie w kość piszczelową. Cholerna suka! Kazała mi ładnie mówiąc ''wypierdalać od jej Harrego" chwila, JEJ Harrego!? Chyba w snach. Super Trójca minęła mnie jak gówno, i podeszła do Pottera.
Zrozumiałem, że to jest świat Złotego, ta trójka. Możliwe ze ożeni się z Ginny. To są jego przyjaciele. Postanowiłem wyjść stamtąd jak najszybciej, ponieważ widok ich szczęśliwych przyprawiał mnie o skurcz jelit.
Jestem bolącym skurczem jelit Joego.

Harry chyba już wyszedł z szoku, bo gdy wychodziłem krzyknął:
-Zaczekaj! Draco, czekaj!
Odwróciłem się.
-Zostań, a wy wyjdźcie na chwilę. -Harry wstał z łóżka, mimo bólu malującego się na jego twarzy
Trója od razu rzuciła się na pomoc, wzajemnie przekrzykując, że ja mam wyjść, a Złoty Chłopiec, ma się położyć.
-Wyjdźcie, muszę porozmawiać z Draco.
-Harry, musisz odpoczywać. Nie ma sensu, żeby on tu był.- powiedziała Granger
-Wypierdalać! Wszyscy!-Złoty odtrącił ich ręce- Raz!
Super Trójca wyszła, nie zapominając potracić mnie po drodze. Matko, czasem jednak cieszę się że wzrok nie może zabijać.

Szybko podbiegłem do Harrego i złapałem go za ramiona, ponieważ cały czas chwiał się, jakby miał upaść. A on po prostu jakby zapomniał o wszystkim, spojrzał się na mnie tymi zielonymi oczami, i po chwili poczułem jego wargi na swoich.
-Powstrzymałem Cię przed złamaniem obietnicy.- zaśmiał się lekko
-Jak?
-Przecież przed chwilą chciałeś wyjść, a mówiłeś że nigdy mnie nie zostawisz, ani nie skrzywdzisz. Przed chwilą chciałeś zrobić oby dwie te rzeczy.
-Nigdy Cie nie zostawię, i zawsze będę Cie bronił. Choćby nie wiem co się działo.
-Dlaczego?
-Bo Cie kocham.- uśmiechnąłem się nieśmiało (chyba pierwszy raz w życiu!)
-No w końcu to powiedziałeś. - wyszczerzył się Harry

-Hej, Harry- powiedziałem leżąc na chłopaku
-Hmm..?
-Ale wiesz że Ja dalej będę starym okrutnym Malfoyem?
-Wiem.
-I żadnych czułości w obecności kogokolwiek.
-Mamy sie ukrywać?! - Harry poderwał się
-Nie! Co Ci przyszło do głowy! Jak w ogóle mogłeś o tym pomyśleć?
-Sam to powiedziałeś, jesteś Malfoyem.
-Tak.- westchnąłem- Dla nich. Trzymanie się za ręce, czy siedzenie razem. Jest okej. Ale mówienie przy ludziach "czułymi słówkami" czy całowanie się. Odpada. Te widoki są tylko dla mnie. Osobiście.
Harry uśmiechnął się, i zaczął bawić się moimi włosami.
-"Wielki, zły i okrutny Pan Malfoy" powraca tak? Masz rację, nie możesz stracić resztek dumy.- zachichotał
-Yhymmm..-podobało mi się mizianie po głowie- Drań.
-Ja Ciebie też.

8 komentarzy:

  1. To było urocze! ^ ^ Bardzo miło mi się to czytało ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozpierdalasz system *-* Czemu to jest takie kochane w chuj, że się tak wyrażę o.O I znowu mi się płakać chce, że to już koniec... :( Arcydzieło po porostu... <3
    -Nadal zakochana Feniksa

    OdpowiedzUsuń
  3. Aha!! I kiedy można się spodziewać kolejnej historii? Tylko błagam!! Nie mów, że zakończyałaś bloga czy coś bo mi serce pęknie.... :( Pisz, pisz kochana, bo masz do tego talent!!
    Dużo, dużo, wspaniałej, kochanej,drarrowej weny życzę :**
    Ps. Jak ja kocham tych chłopców *-*
    ~Zniecierpliwiona Feniksa :***

    OdpowiedzUsuń
  4. dziękuję ;) tak strasznie miło na sercu mi się robi, i dzięki wam mam wenę do pisania dalej! bo nie ukrywam, że miałam przestać, ponieważ myślałam że spadam jeśli chodzi o pisanie, ale postanawiam oficjalnie kontynuować bloga! następna historia w drodze ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boże jak dobrze :o Już obawiałam się, że to porzuciłaś, a na prawdę twoje historie są cudne *0* Na końcu za każdym razem łezka mi się kręci <3
      Weny, weny, dużo weny!!
      ~Radująca się Feniksa

      Usuń
  5. Bardzo ciekawe miniaturki
    Czekam na coś nowego -mam nadzieję ze dłuższego

    Pozdrawiam i życzę weny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję serdecznie ^^ Właśnie pracuję nad czymś dłuższym, i zaraz zacznie się pojawiać ;)

      Usuń