-Pieprzony pedał! - słyszałem z
oddali na korytarzu głos Blaise'a. Szybko zacząłem biec w tamtym
kierunku, im bliżej byłem, tym więcej ludzi musiałem potrącić,
żeby dotrzeć na miejsce. ''Niezłe widowisko się zebrało"
pomyślałem. Gdy przedarłem się przez ostatnie osoby, i zobaczyłem
Blaise'a bijącego Harrego, który kulił sie na podłodze, w
pierwszym momencie stanąłem jak słup soli, i nie wiedziałem co
robić. Przyjaciół Harrego trzymali inni Ślizgoni.
-Śmieć! Wypierdalaj do swoich
kochanych mugoli!- krzyczał Blaise i coraz mocniej bił Harrego. Po
chwili pozbierałem się, i przypominając sobie obietnicę, daną
chłopakowi, rzuciłem się na Blaise'a, który nie wiedział co się
dzieje. Ostatecznie wyciągnąłem różdżkę.
-Drętwota!- zaczarowałem Blaise'a i
rzuciłem się by pomóc Harremu. Nikt nawet się nie ruszył, aby mi
pomóc. Pewnie byli zbyt zdziwieni. Przewiesiłem więc rękę Harrego
sobie przez ramię, i udałem się do Pani Pomfrey.
Harry dostał leki uspokajające, i
usypiające, przez które przespał trzy dni. Pani Pomfrey
powiedziała, że to konieczne, ponieważ doznał obrażeń
wewnętrznych. Pani Pomfrey zlitowała się nade mną, i zwolniła
mnie z lekcji na te trzy dni, mówiąc innym nauczycielom, że Ja
również odniosłem obrażenia, i muszę odpocząć. Nie była to do
końca prawda, jednak błagałem ją o to, przez całe popołudnie,
aż w końcu uległa. Byłem pierwszą osobą, którą Harry zobaczył
po przebudzeniu. Ucieszyłem się jak dziecko.
Z nadmiaru emocji, zapomniałem się co
Ja w ogóle robię. Rzuciłem się na ukochanego przytulając go z
całej siły. Pocałowałem go. Przez przypadek, przysięgam!
Skorzystałem z okazji, póki chłopak był jeszcze w szoku i nie
mógł nic powiedzieć, wiec odwróciłem się do drzwi z zamiarem
wyjścia z sali, jednak w drzwiach zobaczyłem Super Trójcę. Czyli
Granger i dwójkę Wasleyów. Szlag, nie mieli kiedy przyjść,
prawda? Dlaczego zawsze tak jest!?
Ruda wiewióra podbiegła do mnie,
spróbowała mnie uderzyć, jednak zatrzymałem jej rękę (wystarczy
mi już, że pozwalam bić się Harremu), jednak Pieprzona Ruda
Wiewióra kopnęła mnie w kość piszczelową. Cholerna suka! Kazała
mi ładnie mówiąc ''wypierdalać od jej Harrego" chwila, JEJ
Harrego!? Chyba w snach. Super Trójca minęła mnie jak gówno, i
podeszła do Pottera.
Zrozumiałem, że to jest świat
Złotego, ta trójka. Możliwe ze ożeni się z Ginny. To są jego
przyjaciele. Postanowiłem wyjść stamtąd jak najszybciej,
ponieważ widok ich szczęśliwych przyprawiał mnie o skurcz jelit.
Jestem bolącym skurczem jelit Joego.
Harry chyba już wyszedł z szoku, bo
gdy wychodziłem krzyknął:
-Zaczekaj! Draco, czekaj!
Odwróciłem się.
-Zostań, a wy wyjdźcie na chwilę.
-Harry wstał z łóżka, mimo bólu malującego się na jego twarzy
Trója od razu rzuciła się na pomoc,
wzajemnie przekrzykując, że ja mam wyjść, a Złoty Chłopiec, ma
się położyć.
-Wyjdźcie, muszę porozmawiać z
Draco.
-Harry, musisz odpoczywać. Nie ma
sensu, żeby on tu był.- powiedziała Granger
-Wypierdalać! Wszyscy!-Złoty odtrącił
ich ręce- Raz!
Super Trójca wyszła, nie zapominając
potracić mnie po drodze. Matko, czasem jednak cieszę się że wzrok
nie może zabijać.
Szybko podbiegłem do Harrego i
złapałem go za ramiona, ponieważ cały czas chwiał się, jakby
miał upaść. A on po prostu jakby zapomniał o wszystkim, spojrzał
się na mnie tymi zielonymi oczami, i po chwili poczułem jego wargi
na swoich.
-Powstrzymałem Cię przed złamaniem
obietnicy.- zaśmiał się lekko
-Jak?
-Przecież przed chwilą chciałeś
wyjść, a mówiłeś że nigdy mnie nie zostawisz, ani nie
skrzywdzisz. Przed chwilą chciałeś zrobić oby dwie te rzeczy.
-Nigdy Cie nie zostawię, i zawsze będę
Cie bronił. Choćby nie wiem co się działo.
-Dlaczego?
-Bo Cie kocham.- uśmiechnąłem się
nieśmiało (chyba pierwszy raz w życiu!)
-No w końcu to powiedziałeś. -
wyszczerzył się Harry
-Hej, Harry- powiedziałem leżąc na
chłopaku
-Hmm..?
-Ale wiesz że Ja dalej będę starym
okrutnym Malfoyem?
-Wiem.
-I żadnych czułości w obecności
kogokolwiek.
-Mamy sie ukrywać?! - Harry poderwał
się
-Nie! Co Ci przyszło do głowy! Jak w
ogóle mogłeś o tym pomyśleć?
-Sam to powiedziałeś, jesteś
Malfoyem.
-Tak.- westchnąłem- Dla nich.
Trzymanie się za ręce, czy siedzenie razem. Jest okej. Ale mówienie
przy ludziach "czułymi słówkami" czy całowanie się.
Odpada. Te widoki są tylko dla mnie. Osobiście.
Harry uśmiechnął się, i zaczął
bawić się moimi włosami.
-"Wielki, zły i okrutny Pan
Malfoy" powraca tak? Masz rację, nie możesz stracić resztek
dumy.- zachichotał
-Yhymmm..-podobało mi się mizianie po
głowie- Drań.
-Ja Ciebie też.
To było urocze! ^ ^ Bardzo miło mi się to czytało ;D
OdpowiedzUsuńdziękuję ^^
UsuńRozpierdalasz system *-* Czemu to jest takie kochane w chuj, że się tak wyrażę o.O I znowu mi się płakać chce, że to już koniec... :( Arcydzieło po porostu... <3
OdpowiedzUsuń-Nadal zakochana Feniksa
Aha!! I kiedy można się spodziewać kolejnej historii? Tylko błagam!! Nie mów, że zakończyałaś bloga czy coś bo mi serce pęknie.... :( Pisz, pisz kochana, bo masz do tego talent!!
OdpowiedzUsuńDużo, dużo, wspaniałej, kochanej,drarrowej weny życzę :**
Ps. Jak ja kocham tych chłopców *-*
~Zniecierpliwiona Feniksa :***
dziękuję ;) tak strasznie miło na sercu mi się robi, i dzięki wam mam wenę do pisania dalej! bo nie ukrywam, że miałam przestać, ponieważ myślałam że spadam jeśli chodzi o pisanie, ale postanawiam oficjalnie kontynuować bloga! następna historia w drodze ^^
OdpowiedzUsuńBoże jak dobrze :o Już obawiałam się, że to porzuciłaś, a na prawdę twoje historie są cudne *0* Na końcu za każdym razem łezka mi się kręci <3
UsuńWeny, weny, dużo weny!!
~Radująca się Feniksa
Bardzo ciekawe miniaturki
OdpowiedzUsuńCzekam na coś nowego -mam nadzieję ze dłuższego
Pozdrawiam i życzę weny
Dziękuję serdecznie ^^ Właśnie pracuję nad czymś dłuższym, i zaraz zacznie się pojawiać ;)
Usuń