wtorek, 27 sierpnia 2013

Destroya 6

Minął tydzień, ludzie zapomnieli. To znaczy, zapomnieli już po dwóch dniach. Koogo to obchodziło? Każdy wiedział, że jeśli wróg wrogowi napisał coś miłego, to musiało być to wymuszone i wymyślone. Ehh... A miało być tak pięknie. Nieważne, koniec tych rozmyślań, bo nie chcę sie spóźnić do Snapea. Wskoczę tylko jeszcze do łazienki. Cholera, albo lecę na drugi koniec szkoły, albo wchodzę do Jęczącej Marty, nie ma mowy. Chociaż... Snape będzie wkurzony. Dobra. ... Kierując się do łazienki Jęczącej Marty, usłyszałem jakąś rozmowę, uchyliłem drzwi łazienki. -Nie powinienem był tego robić -Ale co zrobiłeś?!- prawie krzyczała Jęcząca Marta. Nie lubię suki. -Ja... Zakochałem się w kimś, w kim nie powinienem. A nie mogę sie nikomu wygadać. Myślę ze on by mi pomógł, myślę że go potrzebuję. Ale sprawa wygląda tak, że on nie potrzebuje mnie. -To idź do niego. Ja tu siedzę sama, i nie mogę iść. Siedzę tutaj tak, jak mnie zostawili. Widzisz... -Nie pójdę do niego. -Więc zostań tu ze mną na zawsze! Ja Ci pomogę! -Chwila, kto to?- zawołał głos w stronę drzwi. Usłyszałem 4 szybkie kroki i nawet nie zdążyłem zareagować, gdy drzwi sie otworzyły, a stanął w nich... -Kurwa Potter- wymsknęło mi sie -Czego tu chcesz? Za mało Ci upokarzania mnie?-zapytał oschle -Od tylu lat Cie upokarzam, co cie to tak nagle boli? -Wiesz co mnie to tak NAGLE boli. Spieprzaj. -Oh, Kiedy mówię odejdź to znaczy zostań i nie zostawiaj mnie, tak? Taki krzyk miłości- uśmiechnąłem się kpiąco -Spierdalaj! Odpieprz sie kurwa ode mnie!- minął mnie w drzwiach, trącając barkiem- Myślałem że jesteś inny. A jesteś tak samo nic nie wartym gównem jak inni.-dodał ciszej -Harry, zaczekaj-nie wiem dalczego ale zabolało mnie to, było mi go szkoda. -Co?-odwrócił się, a Ja stanąłem ja wryty. Zobaczyłem łzy w oczach Złotego Chłopca! -Ja... To nie tak. Przepraszam Cię za to co powiedziałem, nie miałem tego na myśli naprawdę. Nie martw się co do tego wszystkiego, nikomu nic nie powiedziałem i nie zamierzam. I tylko tyle chciałem Ci powiedzieć. Harry nie wiedział co powiedzieć. Po chwili ciszy i wpatrywania się w siebie, chłopak odwrócił się i odszedł. No to zajebiscie. Nie dosć że okazałem moje uczucia przed żłotym chłopcem, jakbym nie miał już przed kim, to jeszcze spóźniłem sie na lekcje do Snapea. Myślę że nie ma sensu już na nie isć, lepiej byłoby udać się do pielęgniarki i nazmyślać, ze coś nie boli. Chwila... właśnie przypomniałem sobie zapłakane oczy Pottera, myślę że raczej nie pójdzie na tą lekcję, a nie może nie być nas obu, bo będzie to dziwnie wyglądać. Czyli jednak dostanę opieprz od Snapea. Niepotrzebnie czasem przejmujemy się rzeczami, na które nie mamy wpływu. Najgorzej, przejmujemy się rzeczami, które nie dotyczą centralnie nas. W takich sytuacjach powinniśmy zaakceptować bieg rzeczy, i żyć dalej. Czasami trwa to chwilę, czasami lata, a czasami tygodnie, tak samo jak moja niezręczna sytuacja z panem Potterem. Czasami myślę, że byłoby łatwiej, powiedzieć wszystkim , co Potter do mnie napisał. Jedak potem uświadamiam sobie, że to by tylko pogorszyło sytuację. Pierdole to wszystko. Naprawdę, nie mam już siły do tego. Przed snem zapisałem w pamiętniku: "Nie masz wpływu na to co czujesz, ale masz wpływ na to, co z tym zrobisz."

1 komentarz:

  1. Nie wierze... Dlaczego to tak musisz zakończyć... Wiem komp i w ogóle..., ale jednak wciąż wierzę, że wrócisz, ponieważ Twoje opowiadania są jedyne w swoim rodzaju... :(
    Będę płakać... Przez ciebie... :(
    ~Feniksa

    OdpowiedzUsuń