niedziela, 19 maja 2013

Jedni się bawią, a inni samotnie płaczą. cz.1/2

Siemka, może ni uwierzycie, albo ta wiadomość obrzydzi wam czytanie opowiadania ale... natchnienie przyszło w kościele! Dzisiaj byłam w kościele i zaraz po powrocie usiadłam i napisałam  xD Hura Ja!
.........................................................................................................................................................

Harry miał już dosyć tego całego szumu wokół niego. Podczas jednej z wielu imprez na jego cześć w Gryfindorze, postanowił przestać udawać że świetnie się bawi, więc zrobił to na co od dłuższego czasu miał ochotę, i po prostu wyszedł.
Szedł zdecydowanym wzrokiem, do starej opuszczonej klasy po wróżbiarstwie, otworzył drzwi z zamiarem przespania tam większości imprezy. Niestety zaraz po wejściu do klasy jego wzrok padł na postać siedzącą na podłodze przy biurku nauczycielskim. Draco Malfoy? Czy on... płacze? -uświadomił sobie Harry.
Blondyn próbował szybko schować to co miał w ręce, przez co dopiero wtedy Harry uświadomił sobie co chłopak trzymał. Jakieś zdjęcie. Chłopak wstał i zamaszystym krokiem wręcz wybiegł z klasy.
-Pierdol się, Potter.
Tego samego wieczora, gdy po zakończeniu imprezy Harry leżał w łóżku, wciąż nie mógł wyjść ze stanu otępienia. To było zdjęcie jakiegoś chłopaka. Tego był pewien, nie zdążył zobaczyć twarzy, ale to na pewno był chłopak. Nad zdjęciem jakiego chłopaka mógł płakać Draco Malfoy?! Musi się tego dowiedzieć. Z takim postanowieniem zasnął.
Rano, jak zwykle spotkali się pod drzwiami do sali głównej. Harry w pierwszym momencie nie wiedział co zrobić więc stanął przepuszczając chłopaka w drzwiach, czego później przez całe śniadanie nie omieszkali się komentować jego przyjaciele.
Wieczorem znów udał się do sali wróżbiarstwa, jednak tym razem ze świadomie postawionym sobie celem. Draco ja wcześniej siedział na podłodze, ze złożonym na pół zdjęciem w ręce. Jednak tym razem nie płakał.
-Czego ty znowu chcesz?!-warknął, zaraz po tym wstał i wyszedł z sali mijając się z brunetem.
-Nie nienawidzę Cię-powiedział cicho Harry w chwili, gdy Draco przechodził obok niego.
Chłopak zatrzymał się na chwile, nie odwracając.
-Ja Ciebie też nie nie nienawidzę.- odpowiedział po dłuższej chwili ciszy, i odszedł w swoim kierunku.
Harry codziennie chodził wieczorem do klasy wróżbiarstwa, jednak tylko kilka razy spotkał Draco, który od razu wychodził. Przez co chłopak był już coraz bardziej zdesperowany aż pewnego dnia naszła go pewna myśl. W sobotę miał się odbyć mecz Quiddicha Ślizgoni-Puchoni, wszyscy będą wtedy na trybunach-pomyślał. Już w pierwszych minutach meczu Harry zaszedł z widowni, mówiąc Ronowi żeby na niego zaczekał, i zajął mu miejsce, bo zaraz wróci. Zakradł się do szatni Slytherinu, i zaczął szukać miejsca Draco, co nie było trudne. Jedyna szafka, w której wszystko było schludnie poukładane, i nie było na niej żadnych osobistych rzeczy. Inne szafki były oblepione plakatami zawodników Quiddicha, lub zdjęciami rodzinnymi. Harry zaczął szybko przeszukiwać szatę Dracona. Na dnie kieszeni znalazł białą kartkę. W dotyku jakby zdjęcie, tylko.. całe białe. To musiały być jakieś zaklęcie maskujące! Chłopak zaczął się gorączkowo zastanawiać, jakie mogło być hasło. To musi być coś na co nikt by nie wpadł, ale co Draco lubi. Nie może być to też słowo, które ktoś by mógł przez przypadek wypowiedzieć. Czyli wyraz którego się nie używa często wśród Ślizgonów. Harry pomyślał o tym wszystkim co go kieruje do słowa... i aż zaśmiał się ze swoich myśli, ale po chwili jednak postanowił spróbować/
-Harry.-nic.
Aż zachichotał ze swojej głupoty, aż nagle zauważył że kartka zaczęła zyskiwać kolory.
Niemożliwe, hasło "Harry" -co to ma znaczyć?!?-myślał.
I nagle zobaczył kto pojawił się na fotografii, i w tym samym momencie usłyszał gwizdek na przerwę w meczu. Ślizgoni zaraz wrócą! Szybko powiedział na nowo zaklęcie maskujące, zwinął kartkę i wsadził ja do kieszeni Malfoya. Wybiegł z szatni chwile przed wejściem drużyny Slytherinu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz