sobota, 4 maja 2013

Sugar część 2 i ostatnia

No dzień dobry :3 Tak więc, oto druga część jednoczęściowego shota XD Na prośbę, i troche w innym stylu niż Sugar 1. W każdym bądź razie, mam nadzieje że będzie wam się podobać. Nie jest jakieś super, wiem, ale cóż, to mój 1 blog. Darujcie mi ^^
                                                                                                                                                              



Dlaczego Ja to zrobiłem? Głupi! Zachowałem się tak niesubordynowanie, tak nagannie.
Będę się za to smażył w piekle, i tak będę, ale teraz będę jeszcze dłużej.
-Draco! Zaczekaj!-usłyszał głos za sobą.
-No dobijcie mnie jeszcze!-pomyślał odwracając się , i stając twarzą w twarz z chłopakiem.
-Ja chciałem...
-Prosze Cię, przestań. Nie mam ochoty z tobą rozmawiać.-przerwał mu Draco- To w kawiarni, Ja, po prostu chciałem Ci wytłumaczyć, jak bardzo irracjonalne jest twoje zachowanie, a potem uświadomiłem sobie że to może być ostatnia okazja żeby.... żeby Cie przetestować! Tak! W sumie, nie muszę Ci się przecież tłumaczyć. To śmieszne, rozumiesz? Nie chcę Cie więcej widzieć.
-Nie śmiej się, nie śmiej się, nie śmiej się, nieśmiejsie, niesmiejsieniesmiejsienie...-Draco zaczął powtarzać gorączkowo w myślach, i modlić się aby tamten nie domyślił się, po jego plątanej wypowiedzi, prawdy.
-Nie śmiej się! - wykrzyknął w końcu, gdy zobaczył ten pieprzony uśmieszek na wargach Harrego.
-Ale ja nie mogę przestać.
-Pierdol się Potter-odwrócił się z zamiarem odejścia, gdy poczuł dłoń chwytającą go za rękę.
-Kocham Cie.- Harry nagle pożałował braku przy sobie aparatu, by uchwycić ten wspaniały wyraz twarzy, oraz pomieszania zdziwienia, nadziei a nawet strachu i wszystkich innych możliwych uczuć, w oczach Draco.

[...]<-le*dłuższa chwila przerwy


-Pierdolisz?
Harry zaprzeczył ruchem głowy.
-A Ginny?
-Nie.-zaprzeczył szybko-Ginny "kocham" od 3 lat, i to dlatego że Ron nas, mugolsko mówiąc, swatał. W tobie jestem prawdziwie zakochany od prawie 7 lat.
Przebijesz to?-zapytał z przekąsem
-Spróbuję. Pamiętasz jak na samym początku podałem Ci rękę?
-To nie możliwe...-Harry nie wiedział nawet, czy poprawnie rozumuje.
-Ależ tak, i to bardzo możliwe.
I nagle jak w jakimś głupim filmie, spojrzeli sobie w oczy i w tej samej chwili uświadomili sobie, irracjonalność tej sytuacji.
Mogli być szczęśliwi, tak zajebiście szczęśliwi, już od kilku lat. A teraz...
Draco nagle wtulił się w Harrego.
-No to teraz za te wszystkie lata, będę Cie musiał kochać dwa razy mocniej-powiedział Harry
-Dobrze, spróbuję nie zemdleć od nadmiaru miłości z twojej strony-odrzekł Draco z przekąsem, mimo że wiedział, że obietnica chłopaka nie była obietnicą "dwa razy większej" miłości, tylko obietnicą, bycia razem. To.. jakby takie małe oświadczyny...-Draco zaczął się śmiać ze swoich myśli.
-Hmm? O co chodzi?-zapytał, wyrwany ze swoich rozmyślań Harry
-O nic, Chlopcze, który przeżył. To do Mnie czy do Ciebie?
-Już? Nie dasz mi się nawet nacieszyć chwilą miłości bez pożądania, i ostatnimi chwilami dziewictwa?
-Pieprzysz Potter, za te wszystkie lata, ciesz się jeśli jutro będziesz mógł chodzić.
-Aż taką pokładasz w sobie nadzieje?
-Wiesz, bądź co bądź, jestem Malfoyem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz