Dwa dni później, późnym wieczorem,
dawno po kolacji, Harry Potter siedział na swoim łóżku, co rusz
obracając kartkę w dłoniach. Po godzinie namysłu zdecydował się
napisać.
-"Jesteś gotowy na spłatę
długu?"
Harry dosyć długo patrzył się w
powoli blednący napis na kartce. Po dłuższym czasie, gdy już
zaczynał tracić nadzieje, na kartce, ukazał się zamaszysty,
cienki, i straszliwie czarny jeden wyraz:
-"Czekam."
-"No więc życie jest do dupy, a
wszyscy ludzie mnie irytują"
-"Ładnie. Ale za mało nienawiści
do świata, nie widzisz tego co ja. Pamiętaj, że przestajemy szukać
potworów pod naszymi łózkami, dopiero gdy zrozumiemy, że one są w
nas."
-"A w nas sa największe."
-"I najbardziej złe."
-"Co nie zmienia faktu, że
nienawidzę tu żyć. Mam dosyć tego tłumu."
-"Ja też."
-"Uciekniemy kiedyś, prawda?"
-"Jasne że tak. Mam dla Ciebie
jeszcze jedną mądrość. Zapamiętaj, że jeżeli myślisz, iż
powinieneś znajdować się w innym miejscu niż teraz, to każda
sekunda, w której do tego nie dążysz, jest stratą czasu."
-"Dziękuje. Spłaciłeś dług."
-"Ja zawsze spłacam swoje długi."
Kartka po kilkunastu sekundach wyblakła, pozbywając się ostatniego zdania. Przynajmniej ktoś go
zrozumiał. Już miał cel. Ucieknie, ucieknie od tego wszystkiego.
Kiedyś na pewno. Kupi sobie pieprzony domek nad stawem i do końca
życia będzie wylegiwał się w słońcu, a w pochmurne dni będzie
łowił ryby. Ale to po Hogwarcie, musi przetrwać. Obiecał
Syriuszowi, znowu, sama wzmianka o nim, sprawia ból. Przymknął
oczy, jednak znużony, szybko zasnął.
Następnego dnia na eliksirach, żałował
że tak szybko oddał swój "punkt" tamtemu chłopakowi.
Teraz, patrząc na profesora Snape'a , przypomniał sobie jeszcze
kilka rzeczy, których nienawidzi, i chciałby się z nich wyżalić.
Nagle coś zaczęło mu się ruszać w kieszeni, wyjął i rozwinął
kartkę, na której ukazał się napis:
-"Mogę się u Ciebie zadłużyć?"
-"Jasne, dawaj."-Harry był
bardzo szczęśliwy iż ów osobnik raczył się odezwać.
-"Chodzi o to, czy wiesz co jest
naprawdę poniżające?"
-"Tak?"
-"Poniżające jest kochać
człowieka, który ma Cie za nic."-wydaje się, chłopak bardzie
go rozumie, niż mogłoby się wydawać
-"Na pewno nie może być aż tak
źle."
-"Jest, jest tak źle, nienawidzi
mnie."
-"Może jest inaczej. Teraz ja dam
ci radę, wiesz jak jest łatwiej, jak ja to robię? Ponieważ to
zawsze jest tak, że łatwiej jest poniżać, ubliżać i ogólnie
chuja kłaść na kogoś, niż przyznać że się go kocha."
-"Powiem szczerze że też tak
mam. Co pieprzona nieszczęśliwa miłość tak?"
-"Tak dokładnie, a nawet
bardziej."
Spodobało mi się ; ) Czekam na dalszą część ^ ^ Dobry pomysł z "rozmową" przez te kartki!
OdpowiedzUsuńJej <3 Dziękuję Ci strasznie :)
Usuń