"Znowu mnie nie zauważa. To nie
ma sensu, nie próbuj mi wmówić że jest inaczej." - dzisiaj
to Harry zaczął rozmowę z nieznajomym
"Może masz racje. Jednak nawet
jeśli Cie nie lubi, to możesz się z nim zaprzyjaźnić. Sprawić
by Cie polubił."
"Łatwo Ci mówić. Może Ty
pierwszy wyznaj swojej ukochanej miłość."
"A żebyś wiedział że wyznam!
Założę się z tobą."
"O?"
"Cóż, jeśli Ja wyznam, to bez
różnicy, co ta osoba odpowie, Ty będziesz musiał wyznać swojej."
"Ha. Naprawdę myślisz że to zrobię? Choćbym tak cholernie chciał, to ta osoba brzydzi się
patrząc na mnie, a co dopiero...
Harry poczuł nagle szturchanie w
ramię.
-Harry, co się stało? Nagle
posmutniałeś.-Hermiona zauważała nawet niewielką zmianę na jego
twarzy.
-Nic.
-Do tego cały czas piszesz coś w tym
swoim zeszycie. Pierwszy raz widzę żebyś siedział tyle nad
zeszytem. Musisz przestać, to Ci zabiera cały czas. Nie widzisz co
się dzieje dookoła.
-Powiedziała!- chłopak wstał nagle
prawie przewracając krzesło
-Harry, czekaj, nie to miałam..-
jednak Harrego już nie było w pokoju.
Brunet, już na korytarzu otworzył
zeszyt, w którym przechowywał "tą" kartkę i dokończył
myśl:
"Do tego skąd wiesz że Cie nie
okłamię?"
"Po prostu wiem, jesteśmy tacy
sami.Nie okłamał byś mnie."
"Nie sądzisz że za bardzo mi
ufasz? Nawet się nie znamy."
"Nie znamy? A wiemy o sobie więcej
niż nasi tak zwani przyjaciele."
Chłopak juz kompletnie nie wiedział
co odpisać. Dobił go moment, gdy uświadomił sobie jak bardzo
nieznajomy miał rację. Woli spowiadać się nieznajomej osobie, i
szukać u niej pomocy, niż u swoich przyjaciół.
-Harry! Wróciłeś! Przepraszam Cię
za to co powiedziałam. Chciałam dobrze, po prostu chcę dla Ciebie
dobrze.- zaraz po powrocie wpadł w objęcia Hermoiny
-Już dobrze.- odsunął Ją – Ja
Ciebie też przepraszam. Zachowałem się jak skończony idiota,
zareagowałem zbyt gwałtownie.
-Teraz już nieważne, choć. Seamus
znowu wymyślił jakąś głupią zabawę, koniecznie musimy w nią
zagrać!
Seamus wymyślił. A raczej ponowił
grę sprzed kilku tygodni. Gra w prawdę, każdy miał trzymać w
ręce piłeczkę prawdy, która, gdy ktoś skłamał, świeciła się
na czerwono i raziła go prądem dopóki nie powiedział prawdy.
-Ginny, ilu miałaś chłopaków? -Ron
-Trzech. - odpowiedź nie została
dobrze odebrana przez jej brata, co tylko potęgował fakt, że
piłeczka uznała odpowiedź za prawdziwą, leżąc spokojnie w jej
dłoniach
-Patty, podobał Ci się kiedykolwiek
Ron? - Seamus
-Nie. -auć!- No dobra, tak.
-Harry, o co chodzi z tym zeszytem?
Dlaczego cały czas masz go przy sobie, i co w nim piszesz?-Hermiona
-Mam tam kartkę, na której z kimś
piszę.
Wszystkie oczy nagle z zainteresowaniem
spojrzały na chłopaka, i od tej pory gdy tylko piłeczka
przechodziła na jego stronę, pytania pogłębiały ich wiedzę, w
czymś, o czym nie powinni wiedzieć.
-Z kim piszesz?
-Ze znajomym, przyjacielem... nie. Z
kimś kto mnie rozumie.
-Czyli o czym piszesz?
-O świecie. I o ludziach. A, i o
miłości.- słowa same płynęły z Harrego, mimo że tego nie chciał.
Nie kontrolował tego.
-Dlaczego piszesz z nim? Nie rozmawiasz
z przyjaciółmi?
-Bo ON MNIE ROZUMIE.- powiedział
wyraźnie akcentując
-Dobrze, więc jak wszedłeś w
posiadanie tej kartki?
-Dał mi ją Dumbledore.
-Więc to z nim piszesz?
-Nie, on dał mi ją, abym mógł z
kimś porozmawiać. Dał mi ją, gdy powiedziałem że nie mogę spać
w nocy. Dał mi ją, abym mógł się komuś wygadać bez
konieczności uciekania przed Snapem po korytarzach w nocy.
-Więc z kim piszesz?
-Mówiłem, z kimś kto mnie rozumie.
-To już wiemy. Ale kim on jest?
-Nie wiem.
-Nie omijaj odpowiedzi, dokładnie
wiesz o co mi chodzi. Jakie jest jego imię i nazwisko?
-Nie omijam. Nie mam pojęcia.
-Z jakiego jest domu?
-Nie wiem.
-A jak druga kartka weszła w jego
posiadanie?
-Dałem mu ją.
-Więc jak mu dałeś tę kartkę,
widziałeś jego twarz?
-Nie. Nie widziałem go, dałem mu ją,
ponieważ pomyślałem że on bardziej będzie jej potrzebował aby
się wygadać, to znaczy wypisać. Mogę już odejść? Chyba coś
napisał.
Wszyscy skinęli głowami, na co Harry
oddał piłeczkę Ginny i wyszedł.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz