wtorek, 18 czerwca 2013

Kto chce latać, musi skoczyć cz.3/5

"Znowu mnie nie zauważa. To nie ma sensu, nie próbuj mi wmówić że jest inaczej." - dzisiaj to Harry zaczął rozmowę z nieznajomym
"Może masz racje. Jednak nawet jeśli Cie nie lubi, to możesz się z nim zaprzyjaźnić. Sprawić by Cie polubił."
"Łatwo Ci mówić. Może Ty pierwszy wyznaj swojej ukochanej miłość."
"A żebyś wiedział że wyznam! Założę się z tobą."
"O?"
"Cóż, jeśli Ja wyznam, to bez różnicy, co ta osoba odpowie, Ty będziesz musiał wyznać swojej."
"Ha. Naprawdę myślisz że to zrobię? Choćbym tak cholernie chciał, to ta osoba brzydzi się patrząc na mnie, a co dopiero...
Harry poczuł nagle szturchanie w ramię.
-Harry, co się stało? Nagle posmutniałeś.-Hermiona zauważała nawet niewielką zmianę na jego twarzy.
-Nic.
-Do tego cały czas piszesz coś w tym swoim zeszycie. Pierwszy raz widzę żebyś siedział tyle nad zeszytem. Musisz przestać, to Ci zabiera cały czas. Nie widzisz co się dzieje dookoła.
-Powiedziała!- chłopak wstał nagle prawie przewracając krzesło
-Harry, czekaj, nie to miałam..- jednak Harrego już nie było w pokoju.
Brunet, już na korytarzu otworzył zeszyt, w którym przechowywał "tą" kartkę i dokończył myśl:
"Do tego skąd wiesz że Cie nie okłamię?"
"Po prostu wiem, jesteśmy tacy sami.Nie okłamał byś mnie."
"Nie sądzisz że za bardzo mi ufasz? Nawet się nie znamy."
"Nie znamy? A wiemy o sobie więcej niż nasi tak zwani przyjaciele."
Chłopak juz kompletnie nie wiedział co odpisać. Dobił go moment, gdy uświadomił sobie jak bardzo nieznajomy miał rację. Woli spowiadać się nieznajomej osobie, i szukać u niej pomocy, niż u swoich przyjaciół.

-Harry! Wróciłeś! Przepraszam Cię za to co powiedziałam. Chciałam dobrze, po prostu chcę dla Ciebie dobrze.- zaraz po powrocie wpadł w objęcia Hermoiny
-Już dobrze.- odsunął Ją – Ja Ciebie też przepraszam. Zachowałem się jak skończony idiota, zareagowałem zbyt gwałtownie.
-Teraz już nieważne, choć. Seamus znowu wymyślił jakąś głupią zabawę, koniecznie musimy w nią zagrać!


Seamus wymyślił. A raczej ponowił grę sprzed kilku tygodni. Gra w prawdę, każdy miał trzymać w ręce piłeczkę prawdy, która, gdy ktoś skłamał, świeciła się na czerwono i raziła go prądem dopóki nie powiedział prawdy.
-Ginny, ilu miałaś chłopaków? -Ron
-Trzech. - odpowiedź nie została dobrze odebrana przez jej brata, co tylko potęgował fakt, że piłeczka uznała odpowiedź za prawdziwą, leżąc spokojnie w jej dłoniach
-Patty, podobał Ci się kiedykolwiek Ron? - Seamus
-Nie. -auć!- No dobra, tak.
-Harry, o co chodzi z tym zeszytem? Dlaczego cały czas masz go przy sobie, i co w nim piszesz?-Hermiona
-Mam tam kartkę, na której z kimś piszę.
Wszystkie oczy nagle z zainteresowaniem spojrzały na chłopaka, i od tej pory gdy tylko piłeczka przechodziła na jego stronę, pytania pogłębiały ich wiedzę, w czymś, o czym nie powinni wiedzieć.
-Z kim piszesz?
-Ze znajomym, przyjacielem... nie. Z kimś kto mnie rozumie.
-Czyli o czym piszesz?
-O świecie. I o ludziach. A, i o miłości.- słowa same płynęły z Harrego, mimo że tego nie chciał. Nie kontrolował tego.
-Dlaczego piszesz z nim? Nie rozmawiasz z przyjaciółmi?
-Bo ON MNIE ROZUMIE.- powiedział wyraźnie akcentując
-Dobrze, więc jak wszedłeś w posiadanie tej kartki?
-Dał mi ją Dumbledore.
-Więc to z nim piszesz?
-Nie, on dał mi ją, abym mógł z kimś porozmawiać. Dał mi ją, gdy powiedziałem że nie mogę spać w nocy. Dał mi ją, abym mógł się komuś wygadać bez konieczności uciekania przed Snapem po korytarzach w nocy.
-Więc z kim piszesz?
-Mówiłem, z kimś kto mnie rozumie.
-To już wiemy. Ale kim on jest?
-Nie wiem.
-Nie omijaj odpowiedzi, dokładnie wiesz o co mi chodzi. Jakie jest jego imię i nazwisko?
-Nie omijam. Nie mam pojęcia.
-Z jakiego jest domu?
-Nie wiem.
-A jak druga kartka weszła w jego posiadanie?
-Dałem mu ją.
-Więc jak mu dałeś tę kartkę, widziałeś jego twarz?
-Nie. Nie widziałem go, dałem mu ją, ponieważ pomyślałem że on bardziej będzie jej potrzebował aby się wygadać, to znaczy wypisać. Mogę już odejść? Chyba coś napisał.
Wszyscy skinęli głowami, na co Harry oddał piłeczkę Ginny i wyszedł.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz