poniedziałek, 10 czerwca 2013

Kto chce latać musi skoczyć Drarry cz. 1/5

Ej, ale weźcie komentujcie, bo czuje się taka niekochana i nie wiem czy wam się podoba czy nie... Zobaczycie! Bo nie dodam nowego rozdziału jak tak dalej będzie! To jest szantaż! :)
...................................................................................................................................................................

Jako pierwszy opuścił klasę Eliksirów, chyba pierwszy raz udało mu się tak szybko wyjść. Wyjść? To złe słowo, on wypadł, praktycznie wybiegł z klasy, nie mógł dłużej tam siedzieć. Dusił się w niej. Nie tylko w niej, dusił się już w życiu. Przechodził szybkim krokiem po korytarzu, aby jak najszybciej uciec od tych wszystkich spojrzeń, należących w głównej mierze do zainteresowanych nim dziewczyn. Zazwyczaj mu to schlebiało, ale nie dzisiaj, dzisiaj chciał uciec jak najszybciej, nie zważając na glosy przyjaciół wołające go.Zupełnie zignorował krzyczących za nim ludzi i wpadł do starej nie używanej toalety dla perfektów, gdzie zamknął się w kabinie, usiadł i schował głowę pomiędzy ramiona, rozkoszując się ciszą. Po trzech głębokich wdechach, gdy postanowił wreszcie wstać, usłyszał krótki szloch.
-Halo? Jest tam ktoś? -rzucił w przestrzeń
-Nikt-odpowiedział mu głos z kabiny obok
-To dobrze, bo już myślałem że ktoś tam szlocha. Tak więc dobrze- przez wcześniejsze poirytowanie, użył sarkazmu. -A tak serio, o co chodzi? Coś się stało?
-Tak. Nie. Mam zły dzień. Tydzień. Miesiąc. Rok. Życie. Cholera jasna.
-Nie poddawaj się, gdzieś tam jest szczęście, o które warto powalczyć.
-Naprawdę w to wierzysz?
-Nie, ale wszyscy mi tak mówią.
-Ehh.. Gorzej być nie może- powiedział po chwili wahania głos zza ściany, którego Harry wciąż nie mógł rozpoznać.
-Mylisz się, gorzej być może. I będzie.
Głos zza ściany zaśmiał się chrypowato.
-Płaczesz jeszcze?
-Ja nie płakałem.
-No dobra, to ten co płakał, płacze? Bo nie wiem czy moge już iść, czy mam do niego zagadać.
-Nie płacze, nie idź. Poczekaj chwilę.
-Po co?
-Po prostu daj mu chwilę, na uspokojenie się.
Po chwili w łazience nastała nie krępująca cisza, taka, którą można dzielić tylko z niewielką liczba osób w swoim życiu.
-Już, już możesz iść.
-Nie powiesz mi kim jesteś?
-Oszalałeś? Chcę zachować resztki godności.O ile w ogóle kiedykolwiek taką miałem.-dodał cisej głos
-Co?- Harry nie dosłyszał ostatniego zdania
-Nie nic.
-Masz- dołem pomiędzy kabinami przeleciała kartka- Jakbyś chciał się kiedyś, nie wiem, wyżalić czy coś... Możesz na tym napisać, a od razu pokaże się to na mojej kartce, spokojnie, napis znika zaraz po przeczytaniu przez właściciela kartki. Więc nikt nie zobaczy, oprócz nas.
-Naprawde wierzysz w to że napiszę?
-Nie chodzi o to że ty masz napisać, masz u mnie dług. Ja pomogłem tobie, może kiedyś i Ja będę potrzebował pomocy. Narka.-Harry wyszedł z kabiny, obejrzał się na zamknięte drzwi kabiny obok, i ruszył w stronę wieży Gryffindoru.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz