..........................................................................................................................................................
Harry od kilku dni wymieniał się
myślami z nieznajomym. Nieznajomym, który wiedział więcej niż
jego przyjaciele. Życie było nadal chujowe, tylko teraz miał z kim
o tym rozmawiać.
-"Tak sobie myślałem, może pod
koniec szkoły, powiem TO tej osobie? Myślałem nad tym przez cała
noc, i chyba naprawdę to zrobię, chociaż spróbuję się z nią
zaprzyjaźnić. W końcu nie mamy wpływu na to co czujemy, ale mamy
wpływ na to co z tym zrobimy."
-"Jesteś szalony. Ja bym się na
takie coś nie odważył, mam 100% pewność ze zostanę wyśmiany."
-"Szalony? Cóż, jak dobrze
wiesz, szaleństwo jest jak grawitacja. Wystarczy lekko popchnąć.
Pomyśl, koniec roku, nigdy więcej tej osoby nie zobaczę, nic nie
tracę przez próbę przyjaźni. Pewności nigdy nie można mieć
100%"
-"Będę trzymać kciuki, żeby Ci
się udało. Napisz później jak poszło. Mogę wiedzieć jak się
nazywasz?"
-"Dobrze wiesz że Ci nie powiem,
ja wiem, że Ty byś nie powiedział mnie. Już to przerabialiśmy."
-"Zawsze warto spróbować."
-"Ale jestem przedstawicielem
chaosu. Wiesz co jest najważniejsze w chaosie? Jest sprawiedliwy.
Możesz mi mówić Chaos."
-"Ksywka, od najbardziej lubianej
złotej myśli tak? Więc, w imię mojej "Jeśli za bardzo
zblizysz sie do słońca, spłoniesz." Możesz mi mówić
słońce."
-"Słońce? Trochę gejowato."
-"I chuj mnie to"
-"Do tego słońce, nie pasuje
takiej osobie jak ty, ty jesteś przeciwieństwem słońca. Jesteś...nie wiem...
Księżycem."
-"A to nie jest gejowate?"
-Harry zaśmiał się.
-"Jest, ale z wielkomiejskim
szykiem."
Harry zamyślił się chwilę, napił
się łyka kawy przyniesionej mu przez Zgredka, i zaczął pisać :
"Wiesz, tak kurewsko chcę. Chcę
TĄ osobę. A ona mnie nie zauważa. Najgorsze nie jest to że ona
nie kocha mnie. Tylko najgorzej jest gdy widzę ją, a ona patrzy się
na kogoś innego. Patrzy uśmiecha, i widzę że ona tamtą osobę
kocha. To widać od razu w oczach. Uwielbia tamtą osobę. I w tym
momencie ja tej osoby nienawidzę."
Chłopak nigdy nie czekał tak długo na
odpowiedź, aż w końcu uznał że chyba nie dostanie tak szybko
odpowiedzi i położył się do łóżka.
Brunet siedział w pokoju wspólnym
Gryffonów, gdy nagle kartka zaczęła się motać w jego kieszeni.
-"Wcale nie musi cię kochać cały
świat, czasem wystarczy tylko jedna osoba..."
-"Dla mnie to jedna osoba za dużo.
I za mało jednocześnie. Ponieważ ta osoba, o którą jest za dużo
aktualnie jest uwieszona na mojej szyi, i ma nadzieje na miłość
jak ze snu. A ta osoba, o którą jest za mało, siedzi nie wiem
gdzie, i nie pamięta że ja istnieję."
-"Ja już przygotowuję, koniec
roku już niedługo."
-"Wiem, boję się. Chyba nawet
tak bardzo jak ty."
-"Nie możesz tak bardzo."
-"Uwierz, mogę. Zastanawiam się,
kto będzie wybranką twojego serca."
-"Wybrankiem."
-"Co?" -Harry aż podskoczył
na fotelu, zrzucając z siebie Ginny.
Zaczął przechadzać się po pokoju,
jednak po kilku minutach, na kartce dalej nie widniał żaden napis.
Postanowił sam zareagować.
-"Dlaczego nic nie odpisujesz?"
-"1. A co mam niby odpisać na
takie pytanie? 2. Nie zamierzam z tobą więcej pisać jeśli jesteś
homofobicznym hipokrytą."
-"Nie, nie jestem, po prostu
zadziwiło mnie to."
-"Zacząłem sprawdzać wszystkie
oferty wyjazdu za granicę. Muszę się ubezpieczyć w razie gdyby
mój "wybranek" zamienił mi życie w piekło."
-"Przecież nie będziesz od razu
rzucać mu się w ramiona? Mówię Ci, najpierw zaproponuj pogawędkę przy
kawie."
-"Jasne, najwyżej potem będę
pisać już zza granicy."
-"Musi się udać. Pamiętaj, Kto
chce latać, musi skoczyć."
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz