wtorek, 27 sierpnia 2013

Destroya 5

Rano obudziło mnie dobijanie do drzwi. Otworzylem oczy, dokładnie w momencie, gdy do pokoju wpadła Pansy. Chwila. Pansy? Jest na mnie obrażona, dlaczego przydzła do mnie i to o tej godzinie...? -Nie zgadniesz czego sie dowiedziałam! Cały Hogwart już wie. -Teraz sie do mnie odzywasz? -Draco! Zamknij się i słuchaj lepiej. Wiem kto był autorem kartki dla Ciebie! -I odzywasz się do mnie tylko z ciekawości tak? Dziekuję. -Och, zamilcz już! Nie rozumiesz! Gdyby chodziło o normalną osobę, miałabym to gdzieś. Ale nie w tym przypadku! -Nie może być tak źle- zaśmiałem się, nie ukrywając jenak ciekawości -Potter! -Co!?-natychmiastowo podniosłem się z łóżka -Dokładnie! Cały Hogwart o tym huczy! Wiesz, jesteście wrogami, wiec ciekawe co Potter wymyślił. Powiedz, Draco. Potter? ?To nie mozliwe, chociaż... "mogę cię: olewać, poniewierać, nie szanowac, nie usmiechać, nienawidzić"- to pasuje do Pottera. ... ale "potrzebować" ? O kurwa, czyżby złoty chłopiec... -Draco? I? No więc co Potter ci napisał? -To są jakieś żarty -Draco! Co napisał?!-wztrząsneła mną podekscytowana Pansy -Potter – się we mnie buja – leci sobie w chuja -Jak leci w chuja? Draco, co on tam napisał ze nie chcesz powiedzieć? -To jest straszne- wyszeptałem zdołowany i walnąłem się spowrotem na łóżko przykrywając głowę kołdrą Obudziłem się drugi raz, muszę wstać i iść do sali na śniadanie. Jak ja kurwa spojrzę Potterowi w oczy? To jest chore. Okej, nie lubimy się, ale to nie znaczy że mam mu niszczyć życie. Wróć. Ja chcę mu zniszczyć życie, ale nie w ten sposób. To wszystko jest z dnia na dzień bardziej popieprzone. Ubrałem się, i wyjąłem pamiętnik spod łóżka, aby przeczytać kartkę miłosną. Muszę sie psychicznie przygotować na konfrontację z Potterem. "Mogę kazać Ci wyjść, ale to nie znaczy że chcę, żebyś odszedł. Mogę Cię olewać, ale to nie znaczy, że jesteś mi obojętny. Mogę tobą poniewierać, ale to nie znaczy, że na to zasługujesz. Mogę Cię nie szanować, ale to nie znaczy, że Cie nie lubię. Mogę nie śmiać się z twoich żartów, ale to nie znaczy, że mnie nie śmieszą. Mogę się do Ciebie nie uśmiechać, ale to nie znaczy że mi sie nie podobasz. Mogę Cię nienawidzić, ale to nie znaczy ze cie nie kocham. Mogę Cie potrzebować, ale to nie znaczy, że się o tym dowiesz." To znaczy że... chce mnie mieć przy sobie, nie jestem mu obojetny, nie zasługuję na złe traktowanie , lubi mnie, śmieszą go moje zarty (tak jest! Wiedziałem że kogoś muszą śmeiszyć!), podobam mu się, kocha mnie, potrzebuje mnie. No i "Jesteś wspaniały taki, jaki jesteś". Poważnie? Wolałbym nie wiedzieć od kogo ten list. Spójrzmy na to z innej strony. Jestem gejem, Potter jest niczego sobie, zakochanym we mnie najsilniejszym czarodziejem, który pokonał Voldemorta. Bohater, uwielbiany przez wszystkich. Nic nie mówię, chcę tylko po prostu rozważyć plusy i minusy tej propozycji. Ej, chwila... Przeczytałem jeszcze raz tekst "Mogę Cie potrzebować, ale to nie znaczy, że się o tym dowiesz.". Jeśli coś złego mu się stało? Nie no, jeszcze tego brakowało żebym przejmował sie Potterem! Ughhhh.. Nieważne, idziemy jeść, bo zaraz padnę z głodu. Wchodzę do wielkiej sali, napotykam wzrok Pottera. Unikam wzroku Pottera. Siadam przy stole, czuję na sobie wzrok Pottera. Udaję że nie czuję wzroku Pottera. Wychodząc z sali napotykam wzrok Pottera, jego spojrzenia mówi "nie mam pojęcia co zrobić, muszę wybadać sytuację w której jestem", jego spojrzenie woła "czy powiedziałeś komukolwiek? Czy zamierzasz? Co o tym myślisz?" jego spojrzenie krzyczy "rżnij mnie". Nie, to tylko moja wyobraźnia, tak naprawdę jego spojrzenie pyta się "co zamierzasz?". Przestań sie patrzyć Potter! Nic. Nic kurwa nie zamierzam. Nie wiem. Może. Nie! Nie chce. Nic. Po prostu... pfff ! Wypadam z Wielkiej Sali jakby się paliło i lecę po książki na lekcje, wszystko byle uniknąć oczu wszystkich, a szczególnie tych zielonych.

1 komentarz:

  1. Cudo, cudo, jak zwykle... Tylko dlaczego tak to musiało się zakończyć... :( Idę się nacieszyć resztą... :(
    ~Feniksa

    OdpowiedzUsuń