CzęśćCzwarta
Minął tydzień. Pansy się do mnie
dzisiaj uśmiechnęła. To już coś. Cholera, nie myślałem że
będzie tak trudno. Ramię w ramię z Blaisem wszedłem do Wielkiej
Sali na śniadanie. Hmm... Tosty, ale nie ma dżemu. Lubię tosty. Ale
tylko z dżemem, truskawkowym lub morelowym. Tylko. Rozejrzałem się
po stołach. Kurwa, Gryffindor i Racenlav. Po chwili wpatrywania się
w suche tosty, postanowiłem zaryzykować. Czego się w końcu nie
robi dla smacznego śniadania? Podszedłem do stołu Racenlavu.
Milanda? Cholerka, ma przed sobą pusty słoik. Ostatni słoik na tym
stole. Gryffindor. Będę się za to smażyć w piekle, czyli dzisiaj, gdy po powrocie do pokoju Blaise będzie się ze mnie śmiał. Ale nich sam
spróbuje jeść tosty z czymś innym niż dżemem. Stały tylko dwa
dżemy. Oby dwa przy wiewiórach. Jeden przy Ginny, drugi przy Ronie.
Napisałem o nim coś miłego, ale nie sądzę, żeby przestał mnie
nienawidzić. Ginny.
-Mogę dżem? My nie mamy...
-Ja będę jeszcze jadł- wtrącił się Seamus. Pieprzony gnojek.
-Mogę dżem? My nie mamy...
-Ja będę jeszcze jadł- wtrącił się Seamus. Pieprzony gnojek.
-Może nałóż sobie trochę, a oddaj
mi resztę?-zapytałem twardo
-Nie, potrzebny mi jest cały
Wiedziałem. To by było na tyle jeśli
chodzi o tosty. Dobra, ryzykujemy. W końcu do trzech razy sztuka.
Weasley, Potter, Granger.
-Mogę wziąć dżem?-wysiliłem się
na "nie opryskliwy ton, ale miły też nie"
-Zostało nam mało-odpowiedział
wiewiór
-My nie mamy w ogóle.
-Trudno, Harry jeszcze nie jadł. Musi
mu starczyć.
-Nie, spokojnie-wtrącił się Potter-
Możesz go sobie wziąć mi nie będzie potrzebny.
-Dzięki- ze zdziwienia zapomniałem że
mam być oschły, i przez przypadek powiedziałem coś miłego.
Odchodząc usłyszałem tylko:
-Harry, dlaczego oddałeś fretce
ostatni dżem?
-Pewnie stał by tutaj nie wiem ile, i
w końcu i tak byśmy mu dali dla świętego spokoju. Zaoszczędziłem
tylko czasu.
-W sumie racja. Mogłem go też zjeść
na jego oczach.
Tak, świetnie Ron, to ja o tobie takie
miłe rzeczy piszę, a Ty się tak odwdzięczasz. Właśnie usiadłem
do stołu, gdy wleciała poczta. Co dzisiaj tak dużo listów... o
kurna, faktycznie. Minął tydzień! Haha, nie mogę się doczekać,
ile ktoś się musiał na wysilać, żeby napisać o mnie coś miłego.
Po chwili wpatrywania się w cały biały sufit od latających pod
nim listów, poczułem jak jeden z nich wpada mi w dłonie. Od razu
schowałem go do szaty. Przeczytam później.
Blaise zaczął szturchać mnie w ramię.
-Co miałeś?
-Nie wiem, przeczytam później. Wiesz,
nie chcę teraz.
-Rozumiem rozumiem. Pan Malfoy boi się
okazać swojego zdziwienia na miłe słowa przy ludziach. Jeszcze
ktoś zobaczy...
-Dobra, lepiej pokazuj co ty masz.
-"Mimo że oceny tego nie
wykazują, jesteś ode mnie dużo lepszy z większości przedmiotów.
Jesteś bardzo inteligentny, tylko musisz isę postarać. Wiem co mówię, czasem ściągam z Ciebie na Zielarstwie. I czasem, na Eliksirach. ~G."-zacytował
-Nie wierze- zaśmiałem się- Jakiś
Gryfiak ściąga od Ciebie na Eliksirach!? U Snapea? Da się w ogóle?
-Nie wiem, nie próbowałem.
-Ja też nie.
-Ja też nie.
...
Po lekcjach od razu wróciłem do
dormitorium Slytherinu i rozsiadłem się na fotelu. Nikogo nie było.
Każdy poszedł się zrelaksować po lekcjach. W końcu jest piątek.
Wyjąłem kopertę z kieszeni. Czy chcę ją otworzyć? Czy chcę
wiedzieć co tam jest? Czy może od razu lepiej ją spalić? Są trzy
opcje, albo ktoś skłamał- spalić, albo nie przestrzegał reguł i
w kopercie znajdę coś obraźliwego-spalić, albo ktoś naprawdę znalazł we mnie coś miłego- ta myśl, była tym jednym procentem,
dzięki któremu postanowiłem otworzyć kopertę.
Draco Malfoy. Odwróciłem na drugą stronę, gdzie ze zdziwienia otworzyłem usta. Oczywiście szybko je zamknąłem. Siedzenie z otwartymi ustami jest nagannym zachowaniem. Jednak, cała kartka była zapisana drobnym druczkiem. Ktoś ledwo się zmieścił. Nie było to jedno czy dwa zdania jak u reszty osób. Zacząłem czytać:
Draco Malfoy. Odwróciłem na drugą stronę, gdzie ze zdziwienia otworzyłem usta. Oczywiście szybko je zamknąłem. Siedzenie z otwartymi ustami jest nagannym zachowaniem. Jednak, cała kartka była zapisana drobnym druczkiem. Ktoś ledwo się zmieścił. Nie było to jedno czy dwa zdania jak u reszty osób. Zacząłem czytać:
"Mogę kazać Ci wyjść, ale to nie znaczy że chcę, żebyś odszedł.
Mogę Cię olewać, ale to nie znaczy,
że jesteś mi obojętny.
Mogę tobą poniewierać, ale to nie
znaczy, że na to zasługujesz.
Mogę Cię nie szanować, ale to nie
znaczy, że Cie nie lubię.
Mogę nie śmiać się z twoich żartów,
ale to nie znaczy, że mnie nie śmieszą.
Mogę się do Ciebie nie uśmiechać,
ale to nie znaczy że mi się nie podobasz.
Mogę Cię nienawidzić, ale to nie
znaczy ze cie nie kocham.
Mogę Cie potrzebować, ale to nie
znaczy, że się o tym dowiesz.
Nie wierz im wszystkim, jesteś
wspaniały taki, jaki jesteś.
~G."
~G."
Ja pierdziele. Wstrząsnęło to mną.
Hahaha. Dobry żart. Ciekawe skąd ta osoba to spisała? Przykro mi będzie tej dziewczyny, ale jestem gejem. No dobra, nie będzie mi jej
szkoda ale...
Przebiegłem wzrokiem tekst. Chwila,
nie ma nigdzie nawet wyrazu, który by mówił o płci autora tekstu.
Sprytnie pomyślane. Ale nieważne już. Podszedłem do kominka żeby
spalić kartkę, ale w ostatniej chwili poczułem ze nie mogę tego
zrobić i schowałem ją w pamiętniku. Tam jej nikt nie znajdzie.
Kuźwa.... Genialne!! Nienawidzę ( w sumie nie wiem czego), ale wczoraj, przedwczoraj wchodziłam na bloga i nie było nic o nowej notce, a dzisiaj wchodzę i że dodana 18 sierpnia!! No... Tak nie będziemy się bawić... -,-
OdpowiedzUsuńTekst genialny i mam taki niedosyt, że, że nie mogę po prostu... Ten wiersz/ teskt o Draco... Po prostu śliczny, aż mną coś poruszyło w środku... *-* Jeeejku chcę więcej ._. Nieładnie tak zostawiać ludzi z niczym... :( Bożee kocham cie... ;0;
Dużo, dużo weny i byś szybko dodała nową notkę :D
~Poruszona Feniksa :*