sobota, 3 sierpnia 2013

Destroya

 Hej, piszcie mi proszę, co robię źle. Chcę być lepsza w pisaniu, i nie wiem gdzie robię błędy. Miłego czytania! :)

Część Druga

Rano dostałem tą pieprzoną kartkę od Snape'a, nie wyjmując nawet z koperty, schowałem ją do kieszeni szaty. Otworzyłem ja dopiero po wyjściu z sali, i zapatrzyłem się w nazwisko.
Ron Weasley.
Co? Tak zapatrzyłem się w nazwisko, ze nie zauważyłem ściany. Cholera, ten wiewiór? Co ja mam napisać o nim miłego? Nie Da Się! Spojrzałem się za siebie, gdzie szła tamta Trójka. Granger i Potter trzymali swoje kartki w kopertach, widać było że tylko wiewiór nie umiał dotrzymać tajemnicy i aktualnie prowadził bardzo żywy monolog, o tym, co zamierza napisać.Granger była szczęśliwa, a Potter, zasmucony (?) Pewnie trafił równie "dobrze" jak ja. Próbowałem właśnie zobaczyć coś dobrego w Rudym, ale niestety zobaczyłem tylko kolejną wadę, nie umie dotrzymać tajemnicy. Chyba będę musiał wymyślić coś miłego. Tak samo jak osoba, która wylosowała mnie. Zaśmiałem się, co teraz mamy? Najpierw wróżbiarstwo, następnie Eliksiry, potem kilka lekcji z Krukonami, a na samym końcu Zielarstwo z Gryfonami. Normalnie cieszył bym się, tylko dwie lekcję z lwami, niestety w obecnej sytuacji było to trochę za mało żeby spróbować przyjrzeć się Wiewiórowi z dobrej strony. On w ogóle miał taką? Przypomniałem sobie go tam, gdzie widzę najczęściej, na wielkiej sali, jak je.. Fu! Nie kompletnie nie wiem co mam napisać, już wolałbym Granger, przynajmniej napisał bym coś o tym, ze umie być miła, i tyle. Po sprawie. Cholera.
Z tą myślą skierowałem się na lekcje.
Po wróżbiarstwie szybko skierowałem się do sali Eliksirów, miałem jeszcze trochę czasu, ale nie mogłem się doczekać. Co ja wyprawiam?! Czuję się jak dzieciak podjarany pierwszą różdżką. Nie, to nie do przyjęcia, Czym ja się tak przejmuję? A no tak, przejmuję się że nie dam rady znaleźć żadnej dobrej cechy u rudego, i poddam się zadaniu, przez co dostanę opieprz od mojego kochanego Snape'a.
Już po chwili ujrzałem trójcę wchodzącą do sali. Rudy uśmiechnięty, i żwawo opowiadający o czymś... mało ekscytującym dla Granger, a bardzo ekscytującym dla Pottera. Usłyszałem nazwisko znanego gracza Quidditch'a. Już wiem, czym się tak interesują. Siedząc w ławce, zacząłem wyobrażać sobie, jakbym był na miotle, i wzbijał się do lotu. Za każdym razem, gdy wznoszę się w powietrze, wręcz modlę się o jakiś wypadek, zderzenie, cokolwiek. Byle by coś się zdarzyło. Jestem już tak znudzony tym życiem. Wróciłem do rzeczywistości, i zacząłem oglądać Weasleya z każdej strony. Wyglądu, ughr... Charakteru, też nie jest za dobrze. Zachowanie... Nagle zobaczyłem, jak Rudy szturcha ramię zamyślonego Pottera, i szybko podpowiada mu podpowiedź, zanim podejdzie zmierzający w ich kierunku profesor.
-Panie Potter, czego jeszcze trzeba użyć, aby zważyć eliksir zmienności charakteru?
-Startych nóg jaszczurki pęczastej – Potter skrzywił się, wyobrażając sobie to
-W którą stronę mieszamy
-W prawo- widać było, ze chłopak już zgaduje
-Źle Potter, w lewo. Minus pięć punktów.
Przeczekałem kolejne lekcje, w większym skupieniu niż wczoraj. Przynajmniej robiłem notatki i odpowiedziałem dwa razy na pytanie zadane przez nauczyciela, na jedno nie odpowiedziałem.
Zielarstwo.
Nic szczególnego, każdy wykonywał swoje zadania. Dzisiaj poznawaliśmy niepoznawajki znakomite. Kto w ogóle wymyślił tą nazwę? To tak jakby cieszyć się, że zapomniało się o czymś, jak na złość, roślina jest dodawana do eliksiru, który ma zupełnie odwrotne działanie.
Wracając myślami, do lekcji, wróć. Wracając myślami do mojego dzisiejszego obiektu westchnięć, który szturchnął Pottera w ramię, pokazując mu stronę w książce, i pomagając odpowiednio zasadzić roślinę. Co ten Potter ostatnio taki zamyślony? A co do zamyślenia, to czy Ja właśnie tego nie robię? Cholera jasna. Jednak nie tylko ja, widać było, że większość osób się stresuje, każdy patrzy na kogoś innego. Pewnie większość osób jeszcze nie napisała nic o swoim wybrańcu/wybrance, i dla nich ta lekcja również była ostatnią nadzieją. Spojrzałem się na Bleise'a, który obok mnie w skupieniu podsypywał roślinkę.
-Co my w ogóle robimy?-zapytałem się
-Strona 170. Po prawej stronie masz prawidłowe sadzenie niepoznawajki.-odburknął nie odwracając nawet wzroku od swojej pracy
No tak, może nie odzywał się do mnie normalnie jak reszta, ale przynajmniej w porównaniu do reszty odpowiadał mi na pytania. Phi. Otworzyłem na stronie 170. Proste jak drut, więc dlaczego Blaise jest taki tym zainspirowany? Ach, pewnie tylko zajmuje sobie ręce myśląc o tym, co napisze swojej osobie. Czyli on tez jeszcze nic nie ma. Spojrzałem się na Rona, tak, w myślach nazywałem go już Ronem, tak jest o wiele szybciej, niźli za każdym razem wyszukiwać nowej obraźliwej ksywki. Spojrzałem się na Rona, i... nagle wiedziałem co napisać! Tak, właśnie tak! Uff.. co za ulga.
Po skończonej lekcji zielarstwa, udałem się do swojego pokoju, i wyciągnąłem z szuflady pod biurkiem "moją" kartkę.
Ron Weasley
Odwróciłem na drugą stronę i napisałem:
"Umiesz być bardzo dobrym przyjacielem. Poświęcającym się. Chciałbym aby choć jeden z moich (pożalsięboże) przyjaciół, był tak oddany."
Dumny z siebie, schowałem kartkę do koperty, i ruszyłem w stronę wielkiej sali aby zjeść kolację, a przy okazji wrzucić do czary kopertę. Czuję się jak w pieprzonym totolotku. Haha. Bardzo zabawne.
Muszę coś zrobić ze swoim życiem, zaczyna mi się nudzić. Chyba muszę zacząć przepraszać Pansy. Nie odzywa się do mnie, po tym jak po kłótni założyliśmy się, że nie dam sobie rady bez przyjaciół. Ja mówiłem ze dam. Blaise usłyszał kłótnię, oraz jak krzyczę, że nie są mi do niczego potrzebni. Ech... Nie poddaję się oczywiście, po prostu chcę wstrzymać wojnę na jakiś czas...
Odetchnąłem głęboko, i sięgnąłem po pamiętnik. Przeleciałem wzrokiem po tekście, i otworzyłem na następnej stronie, wpisując datę i zadnie:
"O przyjaciół trzeba dbać, inaczej przestają być przyjaciółmi i stają się tylko ludźmi."

5 komentarzy:

  1. No co ja tu widzę :) Dużo tego towaru :D i to mi się podoba hihi
    Co do opowiadania zaciekawiło mnie niezmiernie.
    Podoba mi się motyw z kartkami miłych słów.
    Ciekawe kogo wylosował Haruś i jakie pokrzepiające słowa otrzyma nasz blondasek.
    Jeśli chodzi o samego Draco zastanawia mnie tak jego smętna postawa oraz fakt separacji z resztą wężowego domu.
    Mam nadzieje że w kolejnych notkach wytłumaczysz co tu jest grane :)
    Pozdrawiam i życzę weny

    OdpowiedzUsuń
  2. Wytłumaczę, wytłumaczę ;) Jeszcze się to wszystko rozwinie tak, że będzie słodziasto i cukierkowo tak jak lubimy ;p Dziękuję ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Łihihihi będzie słodziaśnie i cukierkowo *0* Kochasz mnie jednak ^^
    Ja chcę wiedzieć czemu Potti tak rozmyśla... Kto ma Draco ( bo nie wiem czy te kartki działają tak, że jak Draco ma Rona to i Ron go ma ^^ Ale wątpię bo to by było bez sensu bo każdy by wiedział kogo ma, ale to tylko moje rozmyślania ^^)
    Ech... Chcę więcej i to jest jedyna wada... Chcę więcej! ;n; Wiem, że komentuję z opóźnieniem, ale codziennie gdzieś jeżdżę i jak wracam to wale w kime, bo padnięta jestem... ;n;
    Dużo, dużo weny życzę ^^
    ~Kochająca Feniksa ^^
    Ps. Chcę więcej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!!! Też Cie kocham ^^ Ale niestety musisz trochę poczekać na następna część ;p Ale ty mi się nie wymiguj jeżdżeniem gdzieś po kątach, tylko siadaj i pisz, bo ja na twoje czekam! I nie mogę się doczekać no! Weny życzę miśku, weny, bo część ze śniadaniem czytałam już z 20 razy!!
      ~Oddana Bajka ;*

      Usuń
    2. Czooo o.O?!! Bożeee oficjalnie zmiażdżyłaś mnie tą informacją... o.O
      Ech... Ja sama chcę bardzo napisać, ale nie mam weny i mój mózg mnie niszczy.. :(
      Pisałam ta w tej notce co dodałam... ;n;
      Zaraz sama zabiję się sama jak nie napiszę czegoś nowego... Bo bo coś tam wenę mam ale na nowe opowiadanie.. I gdybym je już pisała to zapewne byłaby gotowa kolejna notka..., ale cóż... Postaram się dodać w najszybszym czasie, obiecuję :*
      ~Przepraszająca i zwalona z nóg Feniksa
      Ps. Ja Twoje opowiadania już czytałam drugi raz, bo nie mogłam się doczekać nowej historii ^^

      Usuń